muzyka Igor Spolski, Michał Lamża
scenografia Sylwia Kochaniec
kostiumy Katarzyna Adamczyk
reżyseria świateł Karol Rothkaehl
aktorzy Agata Piotrowska-Mastalerz, Bartosz Adamczyk, Mateusz Banasiuk, Sebastian Cybulski, Mariusz Drężek, Marek Kossakowski/Jakub Snochowski, Andrzej Makowiecki, Maciej Skuratowicz, Jerzy Połoński, Mateusz Znaniecki
muzyka na żywo: Igor Spolski, Michał Lamża
koprodukcja: Teatr Konsekwentny
Wieloznaczny tekst Henryka Worcella, nigdy dotąd niewystawiany na scenie, stwarza możliwości nowoczesnej inscenizacji, łączącej nowatorską formę na pograniczu teatru i performance’u z tradycyjnym tekstem o realistycznej fabule i błyskotliwych dialogach. Scenografia opiera się na zamianie tradycyjnych miejsc widz-aktor: na środku przestrzeni scenicznej, przy stolikach jest miejsce dla widowni, za ścianami, wokół odbywa się akcja spektaklu. Tam rozgrywa się milcząca walka- odwieczna hierarchia współcześnie najsilniej reprezentowana w strukturach wielkich korporacji, gdzie poza najwyżej sytuowanymi, każdy ma kogoś „nad sobą”, kto wydaje mu polecenia i nie licząc tych na szczeblu najniższym, każdy ma kogoś „pod sobą”, kim on może dysponować, a i wśród tych pozostających na dolnym szczeblu i tak zawsze znajdą się tacy, którzy poniżając kelnera w restauracji, poczują się mocni.
Widzowie w „Zaklętych rewirach” stają się nie tylko obserwatorami, czy wręcz podglądaczami, nie tylko sędziami, ale wręcz inspiratorami konfliktu – mówi reżyser spektaklu Adam Sajnuk - Zmuszam w ten sposób odbiorców do refleksji i oceny, daleko wykraczającej poza ramy zwykłego odbierania treści i emocji w teatrze.
Recenzje
Brawo dla Konsekwentnych! Ich szefowi, Adamowi Sajnukowi, udało się w Teatrze Studio stworzyć prawdziwy przebój teatralny. Na Zaklęte rewiry w tym sezonie wycieczka obowiązkowa.
Twórcy Konsekwentnych świetnie zrobiła zmiana przestrzeni Starej Prochoffni na małą scenę w Teatrze Studio. Wykorzystuje niemal każdy jej zakamarek, rozkręcając pędzącą bez wytchnienia ogromną machinę restauracji Pacyfik, w której naiwny początkowo idealista Romek przejdzie kolejne szczeble kelnerskiej kariery. Rządzący się własnymi prawami, zamknięty i fascynujący świat, nad którym króluje zegar bez wskazówek i wysoka, ruda peruka Michaliny obserwującej wewnętrzne rozgrywki między załogą Pacyfiku, wciąga widzów bez reszty.
(…) Z restauracji nie ma wyjścia – kelnerzy mieszkają w niej i pracują. Akcja rozgrywa się tylko w jej wnętrzu, świetnie zresztą zaaranżowanym na scenie. Na jednym jej końcu znajduje się bar, na drugim kasa i wieża, z której kasjerka, zerkając przez lornetkę, kontroluje bieg wydarzeń. Pomiędzy dwoma krańcami sali znajdują się wspomniane stoliki, przy których siedzi część widowni. Kelnerzy i ich pomocnicy – kiedyś mówiło się pikolo – biegają w ferworze pośród nich, pilnują przydzielonych im rewirów, od czasu do czasu tańczą i skaczą z tacami, wchodzą w interakcje z publicznością. Widać jednak, że nie o epatowanie sprawnościami kelnersko-akrobatycznymi tu chodzi. Cała ta krzątanina oddaje relacje władzy panujące w obserwowanej grupie – poddaństwa, przemocy i poniżenia. Restauracja Pacyfik to nisza opresji, uosobienie paradoksu gry demokratycznej, która de iure stawia na jawność zasad współżycia społecznego i prawa jednostki, de facto jednak – ma niebezpieczną skłonność do zależności iście feudalnych. Z restauracyjnego półświatka wyłania się obraz znanej psychospołecznej prawidłowości, zgodnie z którą w warunkach zamkniętych wytwarzają się między ludźmi mechanizmy władzy i dominacji, ślepe na sprawiedliwość i współczucie.
Agnieszka Hudzik, www.dwutygodnik.com, 17.09.2011, cała recenzja tutaj











