Buren Fest

Buren Fest

Daniel Buren, jeden z najwybitniejszych artystów współczesnych, legenda francuskiej sztuki konceptualnej, zaprojektował dla Studio zestaw rzeźb-kolumn, które w ostatnich kilkunastu miesiącach wracały na scenę teatru jako obiekty scenograficzne w przedstawieniach młodych reżyserów: Radosława Maciąga, Ewy Rucińskiej i Grzegorza Jaremki. Po premierowym pokazie spektaklu Chroma w reżyserii tego ostatniego zapraszamy na jeszcze jedną odsłonę projektu. Tym razem naprzeciwko Burenowskich kolumn stają artyści z kręgu nowej choreografii, sztuk wizualnych oraz muzyki eksperymentalnej. Im obiekty Francuza nie służą już jako scenografia, raczej jako materialny punkt odniesienia, przedmiot, z którym trzeba się uporać, czasem zupełnie abstrakcyjny, czasem obarczony wyraźnym znaczeniem. Widzowie szukając kolejnych performansów, krążyć będą nocą po wnętrzach teatru. Cały projekt stanie się tym mocniej realizacją bliskiej Burenowi idei sztuki site specific.

Pod wrażeniem prywatnej wystawy prac Daniela Burena w jego ogrodzie zaprosiłam go do projektu „Scenografia jako dzieło sztuki”, którego celem jest zwrócenie uwagi na fakt, że teatr jest sztuką wizualną, jest syntezą sztuk, nie tyko tekstem. Opowiedziałam mu też krótko o idei „teatrgalerii”. Daniel postanowił odłożyć na chwilę swoje liczne projekty, żeby wspierać tę ideę i miejsce, co uważam za wyróżnienie. Mam nadzieję, że przegląd „Buren Fest” jest tylko początkiem jego współpracy ze STUDIO. Natalia Korczakowska, dyrektor artystyczna STUDIO.


Program:

10, 12-14 LISTOPADA
CHROMA- pokazy przedpremierowe

15 LISTOPADA
CHROMA - premiera

Po spektaklu akcje performatywne: 

SHELL SHOCK
PRZEDSTAWIENIE
POPATRZ, JAK STOJĘ

16 LISTOPADA
MIASTO BIAŁYCH KART

17 LISTOPADA  
SARAH KANE: ŁAKNĄĆ


AKCJE PERFORMATYWNE
15 listopada, po premierze spektaklu

SHELL SHOCK

Idea i tekst: Tomasz Plata
Muzyka: We will fail
Światło: Wojciech Puś
Współpraca: Adrian Cognac

Alternatywna historia polskiej awangardy, daleka od opowieści o szklanych domach czy wiary w społeczną moc sztuki. W rolach głównych: Władysław Strzemiński i Stanisław Ignacy Witkiewicz jako kombatanci I wojny światowej, którzy w radykalnych manifestach szukają lekarstwa na pofrontową traumę. W tle: nawiązania do włoskich futurystów, miłośników wojny i hałasu. A także pytanie, skąd wzięła się idea czystej formy. W zestawieniu z kolumnami Daniela Burena – jak najbardziej na miejscu. Warstwa dźwiękowa w całości zaprojektowana przez We will fail, gwiazdę rodzimej sceny eksperymentalnej elektroniki.

Oryginalna wersja „Shell Shock” powstała w ramach projektu „Nowe słuchowiska” kuratorowanego w Instytucie Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego przez Michała Januszańca.


PRZEDSTAWIENIE

Koncepcja: Wojtek Ziemilski
Inscenizacja: Wojtek Pustoła i Wojtek Ziemilski
Wykonanie: Magdalena Ptasznik

16-minutowe działanie dla czterech performerów: jednego człowieka i trzech balonów. Tym razem w towarzystwie kolumn Daniela Burena. Coś dziwnego unosi się w powietrzu. Performer próbuje coś wynegocjować z tym niezwykłym bytem. Kto kogo prowadzi? Jak empatyzować z tak radykalnym innym? Czym to w ogóle jest? To opowieść transhumanistyczna, albo bajka, albo symbol alter ego. Formalna choreografia, abstrakcyjny spektakl, przestrzeń negocjacji.

Oryginalna wersja „Przedstawienia” powstała w ramach projektu Mikroteatr wyprodukowanego przez Komunę Warszawa.


POPATRZ, JAK STOJĘ

Koncepcja, tekst: Barbara Kinga Majewska
Muzyka: Barbara Kinga Majewska i Teoniki Rożynek

Colin Vearncombe, znany szerzej jako Black, w piosence „Wonderful life” śpiewa, że nie trzeba uciekać, ani się chować. „Popatrz, jak stoję” jest propozycją, jak nie ruszać się z miejsca i być widocznym. Do jego realizacji posłuży jedna z dziesięciu kolumn zaprojektowanych przez Daniela Burena dla Studio. Jeśli jako kolumnada dziesiątka różniących się od siebie jedynie wysokością kolumn miałaby dźwigać belkowanie, balkon lub kondygnację budynku, dźwigałaby je krzywo. Pojedyncza, najwyższa z dziesięciu kolumn, wykonując performans scenograficzny „Popatrz, jak stoję”, nie dźwiga nic. W rezygnacji ze swojej funkcji architektonicznej upodabnia się do samotnej kolumny górującej nad ruiną budowli, której podporą kiedyś była. Wszystko wokół niej pozostaje krzywe. Sama stoi prosto, nie ucieka, nie chowa się.


Aktualności: